Facet mial miec kontrole skarbowa, a jak kazdy troche krecil przy zeznaniach. Nie wiedzial jak sie ubrac na ta okazje, poszedl wiec po rade do znajomego doradcy podatkowego. Ten bez namyslu kazal mu sie ubrac jak ostatni kloszard, zby inspektor wiedzial, z faktycznie ma do czynienia z nedzarzem. Facet nie uwierzyl za bardzo i poszedl jeszcze do znajomego adwokata. Ten kazal mu sie ubrac jak najlepiej, zby insektor traktowal go powaznie. Strapiony, z metlikiem w glowie poszedl po rade do rabina. Ten wysluchal go spokojnie i mowi:
- Tak jak mowisz, przypomina mi sie pewna historia kobiety, ktora nie wiedziala jak sie ubrac na noc poslubna. Matka kazala jej wlozyc dluga, gruba koszule nocna, a kolezanka super seksowny komplecik...
- A co to ma wspolnego ze mna?! - pyta sie facet.
- Niewazne jak sie ubierzesz. I tak cie wyp....ola.
- Wiecie jak bija zegary w Wachocku???
- Bim-ber, bim-ber...
Siedzi facet i slyszy jakies tupanie zza okna ... patrzy a tam
sciezka biegnie do lasu...
- Dlaczego w Wachocku powiesily sie dwa konie?
- Bo im Soltys powiedzial: "Wista!"
Mis, zajaczek, wilk i lis graja w karty. Lis oszukuje. Po pewnym czasie niedzwiedz wstaje i mowi:
- Ktos tu oszukuje! Nie bede pokazywal palcem, ale jak strzele w ten rudy pysk...